(Bez)senność, dreszcze, potliwość, napady gorąca, słaba tolerancja na zimno, trudności z oddychaniem, bóle głowy, suchość skóry, alergie, niewysypianie, rozdrażnienie, problemy z koncentracją, zawroty głowy, znużenie, apatia, problemy z pamięcią, zaburzenia miesiączkowania, ciągłe uczucie pragnienia, napady niepohamowanego apetytu plus nieustanne chudnięcie, bóle mięśni. Tak jest od lat. Przez jakiś czas nawet myślałam, że sobie z tym radzę, jakbym przyzwyczaiła się, że tak jest. Że budzę się z bólem głowy i z chęcią ponownego zaśnięcia. Że każde wyjście jest dla mnie męczarnią, bitwą już nie tylko z lękami, ale i ze zmęczeniem. Że w ciągu dnia muszę ucinać sobie dłuższe drzemki, bo inaczej nie jestem w stanie funkcjonować. Teraz jednak nabrało to takich wymiarów, że nie potrafię już tego znieść. I samą mnie przeraża to jak się czuję. Mam wrażenie, że zaraz zemdleję, a czasem odczuwam taki spadek energii, że czuję jakbym zapadała w jakąś śpiączkę. Nawet teraz, kiedy to piszę, drżę bez powodu, a głowę mam tak ociężałą jakbym co najmniej przez tydzień, dwa tygodnie nie spała. A przecież przed chwilą wstałam, jest ósma rano. Ostatnio zaczęłam jeść przeraźliwie duże ilości jedzenia, mieszam dziwne smaki zupełnie jak kobieta w ciąży. Coraz częściej zdarza mi się, że jedząc nagle chce mi się wymiotować, mam odruch wymiotny, i nim przełknę wypluwam całą zawartość na zewnątrz. Nie wiem co się ze mną dzieje i chociaż do tej pory nie chciałam wiedzieć, dziś pragnę tej wiedzy. Czuję, że zwariuję jak coś z tym nie zrobię. Mam dość zastanawiania się co mi jest. Mam dość tej niepewności. To zaczyna być silniejsze od strachu. Przed badaniami, przed diagnozą. Przed życiem.
Aż przeraża mnie sam opis twoich um, nazwijmy to przypadłości. Jako człowiek z dużą ilością energii i zasadniczo zdrowy nie wyobrażam sobie, że można w ogóle tak funkcjonować.
OdpowiedzUsuńDlatego faktycznie może lepiej coś z tym zrobić. Dowiedzieć się i stawić temu czoła bo...życie jest po to żeby żyć i się z niego cieszyć, a nie traktować je ja swojego rodzaju męczenie.Może źle to brzmi co napisałem ale tak mi się po prostu wydaje.
Więc życzę dużo odwagi..i powodzenia.
(Nie)dziękuję.
UsuńPrzeraziłaś mnie sowim opisem. A byłaś u lekarza? Ze zdrowiem nie ma żartów. Trzymam kciuki by było wszystko dobrze :)
OdpowiedzUsuńJutro mam iść.
UsuńMam nadzieję, że będzie...
Skoro masz takie dolegliwości nie od kilku tygodni, tylko znacznie dłużej, to naprawdę Ci się dziwię, że z tym tyle wytrzymywałaś... Widzę, że jutro wybierasz się do lekarza, więc pozostaje mi tylko trzymać kciuki!
OdpowiedzUsuńWiesz, strach przed tym wszystkim, brak sił, i to, że w ostatnim czasie średnio zależało mi na sobie...
UsuńTrzymaj, trzymaj...
Też czuję się trochę niepewnie, ale mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni.
OdpowiedzUsuńBędzie ok, zobaczysz :)
Usuńi jak?
OdpowiedzUsuńMyślę,że chyba trzeba iść do psychologa ( i to żaden wstyd) mógłby pomóc...
OdpowiedzUsuń