Boję się. Boję się o siebie. O swoje ciało. Swojego (nie)życia się boję. Rozpadania. Ludzi na ulicach. Pań za ladą. Spojrzeń. Szeptów za plecami. Zastanawiam się jak dalece można zwariować. I gdzie jest granica lęku. Boję się o to, że jest jeszcze gorzej niż mi się wydaje. Że ja już z tego nie wyjdę.
Że to koniec mojego życia.
Mam osiemnaście lat. I jestem zmęczona już.
(nie)istnieniem.
Wiem jak jest z tym myśleniem o jednym w kółko.
OdpowiedzUsuńTo znaczy o czym?
UsuńO mnie, o nim. I jaka jest prawda.
UsuńNie bój się. Nie warto.
OdpowiedzUsuńI wierz mi - wiem, co mówię - sama też się bałam...
Nie chcę się bać... Ale nie umiem inaczej.To siedzi we mnie.
UsuńUsuń demony z głowy. Inaczej za bardzo Cię przytłoczą...
Usuń