pisane na początku maja
Chciała bym przyjechała do niej na święta. Nie pojechałam. Przywieźli mi słodycze od niej. Pomyślałam, że chyba zatrzymała się w czasie i zapomniała, że jestem już dużą dziewczynką. I to marna próba przekupstwa. Ale nie ukrywam, poczułam się jak mała dziewczynka, jak jej mała córeczka... I poruszyło mnie to gdzieś w środku. Nie zamierzałam zjeść tego co od niej dostałam, myślałam nad tym by oddać to bratu, albo po prostu wyrzucić do śmieci. Czułam, że jeśli to zjem, będzie to oznaczało, że gdzieś topią się lody nienawiści we mnie, a nie chciałam tego. Nie chciałam w żaden sposób pokazywać, że już wszystko dobrze, że nie mam już żalu. (...) To śmieszne, ale gdy wzięłam do ust pierwszego czekoladowego mentosa z miętowym posmakiem, poczułam jakbym gdzieś w sobie starała się przełamać, jakbym na znak topiących się lodów rozpuszczała w gorącu ust słodkie kuleczki, które ona wybrała dla mnie. Lody nie zostały przełamane ani nie roztopiły się. Ale czuję, że coś we mnie ostatnio już bardzo by chciało do niej, że coś we mnie bardzo płacze od nadmiaru tej nienawiści. (...) W trudnym czasie więzi chcą się zaciskać. Mama pisała i dzwoniła, kiedy dowiedziała się o lekarzach i badaniach. Nie odpisywałam i nie odebrałam żadnego połączenia od niej. Wyłączyłam telefon i poszłam spać. Siostra jako przekaźnik informacji chciała dowiedzieć się o stan mojego zdrowia poprzez ojca i poprzez mnie samą, ale wiedziała tylko tyle ile podsłuchała w mojej rozmowie z babcią. Kiedy rozmawiała z mamą przez telefon, weszłam do pokoju słysząc przypadkiem zaniepokojony głos w słuchawce "Martwię się o nią". I gdybym nie podsłuchała to nigdy nie dowiedziałabym się o tych słowach, siostra widocznie nie widzi potrzeby by mi przekazywać takie rzeczy. A dla mnie to istotne rzeczy. Że jest cień zainteresowania moją osobą z jej strony. (...) Po kilku dniach, gdy wybudzam się ze snu i zaspana otwieram oczy, widzę ją. Po kilku miesiącach, po kilku miesiącach ciszy i nieobecności, stoi przede mną. Chowam się głębiej pod koc. Podchodzi do mnie bliżej, siada na moim łóżku. Głaszcze mnie. Milczymy. Kuca obok mojego łóżka, by bardziej przybliżyć się do mojej twarzy. Przytula się głową do mojej głowy. Dłoń trzyma na moich włosach. Zaczyna płakać. Słyszę jak szlocha. "Tęskniłam za Tobą...". Ja również zalewam się łzami. Kładę dłoń na jej głowie, obuszkiem palca gładzę jej włosy...
Nie umiałam się w tym wszystkim odnaleźć. To moja mama, a ja czułam jaka obca mi się stała. Nie umiałam z nią rozmawiać, właściwie niewiele rozmawiałyśmy. Wymieniłyśmy kilka banalnym zdań. Pomalowała sobie usta moją pomadką, pokazałam jej nowe ubrania. Stałyśmy przed lustrem, obie. Patrzała na mnie. Ja gdzieś głową w inną stronę. Ona w rudych krótkich włosach, ja w blond lokach. Ona w szczęściu, ja bez niego. Ona pełna, uśmiechnięta, piękna. Ja blada, z nieobecnym wzrokiem, wychudzona. Przytula mnie, ale moje ciało sztywnieje. Nie odwzajemniam uścisku. Wyczuwam za to jak pachnie. Tak... obco. Jak obca kobieta. Jak nie moja Mama. Szykuje się do wyjścia chwilę później. Opadam na łóżko. Skulam się z nadmiaru smutku. Kiedy wchodzi się pożegnać zamykam oczy. Chcę, żeby już wyszła, nie chcę widzieć jak znów odchodzi. Czuję znów żal, że odchodzi tak szybko. Że nie została dłużej. Nachyla się do mnie. Mam zaciśnięte powieki, ale wypływają z nich strumienie łez. Ściera mi je, całuje moje powieki. Kocham Cię, szepcze. Odchodzi.
Chciała bym przyjechała do niej na święta. Nie pojechałam. Przywieźli mi słodycze od niej. Pomyślałam, że chyba zatrzymała się w czasie i zapomniała, że jestem już dużą dziewczynką. I to marna próba przekupstwa. Ale nie ukrywam, poczułam się jak mała dziewczynka, jak jej mała córeczka... I poruszyło mnie to gdzieś w środku. Nie zamierzałam zjeść tego co od niej dostałam, myślałam nad tym by oddać to bratu, albo po prostu wyrzucić do śmieci. Czułam, że jeśli to zjem, będzie to oznaczało, że gdzieś topią się lody nienawiści we mnie, a nie chciałam tego. Nie chciałam w żaden sposób pokazywać, że już wszystko dobrze, że nie mam już żalu. (...) To śmieszne, ale gdy wzięłam do ust pierwszego czekoladowego mentosa z miętowym posmakiem, poczułam jakbym gdzieś w sobie starała się przełamać, jakbym na znak topiących się lodów rozpuszczała w gorącu ust słodkie kuleczki, które ona wybrała dla mnie. Lody nie zostały przełamane ani nie roztopiły się. Ale czuję, że coś we mnie ostatnio już bardzo by chciało do niej, że coś we mnie bardzo płacze od nadmiaru tej nienawiści. (...) W trudnym czasie więzi chcą się zaciskać. Mama pisała i dzwoniła, kiedy dowiedziała się o lekarzach i badaniach. Nie odpisywałam i nie odebrałam żadnego połączenia od niej. Wyłączyłam telefon i poszłam spać. Siostra jako przekaźnik informacji chciała dowiedzieć się o stan mojego zdrowia poprzez ojca i poprzez mnie samą, ale wiedziała tylko tyle ile podsłuchała w mojej rozmowie z babcią. Kiedy rozmawiała z mamą przez telefon, weszłam do pokoju słysząc przypadkiem zaniepokojony głos w słuchawce "Martwię się o nią". I gdybym nie podsłuchała to nigdy nie dowiedziałabym się o tych słowach, siostra widocznie nie widzi potrzeby by mi przekazywać takie rzeczy. A dla mnie to istotne rzeczy. Że jest cień zainteresowania moją osobą z jej strony. (...) Po kilku dniach, gdy wybudzam się ze snu i zaspana otwieram oczy, widzę ją. Po kilku miesiącach, po kilku miesiącach ciszy i nieobecności, stoi przede mną. Chowam się głębiej pod koc. Podchodzi do mnie bliżej, siada na moim łóżku. Głaszcze mnie. Milczymy. Kuca obok mojego łóżka, by bardziej przybliżyć się do mojej twarzy. Przytula się głową do mojej głowy. Dłoń trzyma na moich włosach. Zaczyna płakać. Słyszę jak szlocha. "Tęskniłam za Tobą...". Ja również zalewam się łzami. Kładę dłoń na jej głowie, obuszkiem palca gładzę jej włosy...
Nie umiałam się w tym wszystkim odnaleźć. To moja mama, a ja czułam jaka obca mi się stała. Nie umiałam z nią rozmawiać, właściwie niewiele rozmawiałyśmy. Wymieniłyśmy kilka banalnym zdań. Pomalowała sobie usta moją pomadką, pokazałam jej nowe ubrania. Stałyśmy przed lustrem, obie. Patrzała na mnie. Ja gdzieś głową w inną stronę. Ona w rudych krótkich włosach, ja w blond lokach. Ona w szczęściu, ja bez niego. Ona pełna, uśmiechnięta, piękna. Ja blada, z nieobecnym wzrokiem, wychudzona. Przytula mnie, ale moje ciało sztywnieje. Nie odwzajemniam uścisku. Wyczuwam za to jak pachnie. Tak... obco. Jak obca kobieta. Jak nie moja Mama. Szykuje się do wyjścia chwilę później. Opadam na łóżko. Skulam się z nadmiaru smutku. Kiedy wchodzi się pożegnać zamykam oczy. Chcę, żeby już wyszła, nie chcę widzieć jak znów odchodzi. Czuję znów żal, że odchodzi tak szybko. Że nie została dłużej. Nachyla się do mnie. Mam zaciśnięte powieki, ale wypływają z nich strumienie łez. Ściera mi je, całuje moje powieki. Kocham Cię, szepcze. Odchodzi.
Zawsze będę to powtarzać, że lepiej mieć wspomnienia o obojgu rodziców niż tak jak u mnie, o jednym nie mam żadnych. I nie ważne czy odchodzą od siebie, czy odbiera nam ich śmierć. Zawsze odejście będzie bolesne.
OdpowiedzUsuńAle nie zapominaj, że mimo że między rodzicami bywa różnie to zawsze będą przy swoich dzieciach, a przynajmniej powinni.
UsuńMasz rację, powinni.
UsuńAle z tym bywa niestety różnie. Wiem jak to jest, bo mój ojciec mną w ogóle się nie interesuje.
UsuńMój też nie. Do tego doszedł brak zainteresowania moją osobą ze strony mamy. I, kurwa, czasami czuję jakbym nie miała w ogóle rodziców.
UsuńWiem doskonale co czujesz. Ale nie jesteś tylko Ty w takiej sytuacji.
UsuńA czy ja twierdzę, że tylko ja? Opowiadam swoją sytuację, po prostu.
UsuńWiem, ja swoją też. Ale nie jesteś sama, więc wiele osób wie co czujesz.
UsuńMało pocieszające. Ale zawsze coś.
UsuńWiem, nikt nie zmieni tego co czujesz.
UsuńJestem u Ciebie pierwszy raz i zupełnie nie znam Twojej historii, ale wiesz co mnie uderzyło w Twoim poście? To, że mama może się stać tak obca swojemu dziecku.. Nie wyobrażam sobie, żeby moja mama stała mi się tak obca, żeby nie pachniała, jak moja mama..
OdpowiedzUsuńI właśnie to jakoś najmocniej ugodziło we mnie. To jakie oddalenie naszych dusz poczułam, poluzowanie więzi, która kiedyś była tak silna... To wszystko jest bardzo trudne. I te właśnie, pozornie drobiazgowe, rzeczy pokazujące jak bardzo oddalone od siebie jesteśmy, są jak noże wbijane w serce.
UsuńTeż jestem u Ciebie pierwszy raz, nie wiem do końca o co chodzi, ale powiem Ci jedno - skończ z nienawiścią i niechęcią do swojej mamy, mimo że może i to ona odeszła, to ona zawiniła, ale jeśli tego nie zrobisz, to prędzej czy później będziesz tego żałować. Nie trać czasu, mogłabyś mieć z mamą dobre wspomnienia. Nigdy nie wiesz co wydarzy się jutro, a jutro może nie być albo Ciebie albo jej. Wiem, bo straciłam z dnia na dzień rodziców, a życie z codziennymi wyrzutami sumienia i żalem do samej siebie nie jest przyjemne.
OdpowiedzUsuń