Trzydziestostopniowy upał. Kobiety za oknem przemieszczające się coraz lżejszym krokiem, lżejszym o ubrania, które ciążyły wcześniej. Nieodłączny hałas ulicy. Magiczny śpiew ptaków. Pierwsze tegoroczne truskawki w ustach. Wiatr muskający skórę. Targający drzewami. Czas odkrytych ramion, lodów i spoconych ludzi w autobusie. P r z y p o m i n a n i e sobie jak kiedyś spędzałyśmy wiosenne dni, jak kiedyś zakładałyśmy dżinsowe miniówki i robiłyśmy tyle rzeczy razem. Jak kiedyś leżałyśmy na kocu opalając pół-nagie ciała. Jak kiedyś biegałyśmy w fontannie trzymając się za ręce. Jak kiedyś, zanim jeszcze życie spadło mi na łeb i porozbijało mnie na kawałki. Poproszę replay, bo tęsknię okropnie. Coś czuję w sobie, jakąś małą chęć na życie. Na przebudzenie. Świat się już obudził, kiedy obudzę się ja? Kiedy będę w stanie spojrzeć światu w twarz? Czy kiedykolwiek to nastąpi? Czy kiedykolwiek ten świat pokocham takim jakim jest? Brudnym, ociekającym bólem, zatopionym w oceanie ludzkich łez? Coś się dzieje we mnie teraz. Teraz gdy słońce już jest, a mnie nadal lód w sercu nie stopniał. Teraz dzieje się moje smutnienie, ciche łkanie nad tym, że wiosna przyszła, a ja witam ją znowu smutnym uśmiechem. Tak uciekłam sobie w głąb siebie, bo inaczej nie umiałam. Ale to już kolejna samotna wiosna. A każda zmiana pory roku wywołuje we mnie panikę. Coś we mnie dzwoni, przeraźliwie krzyczy "pospiesz się, nie zdążysz". Czas nie ubłagalnie leci, a ja zatrzymana jestem. Pąki kwiatów puszczają na koronie drzew, a ja nadal nie rozkwitłam. Usycham niepodlana. Czekam samotnie na deszcz, który napoi mnie - wyschniętą na wiór. Na deszcz, który zmyje ze mnie brud, który nawarstwił się przez te wszystkie lata. A narazie istnieję sobie dalej, taka zakurzona, zapomniana.
"Zaczęło się pewnego wiosennego wieczoru, kiedy kwitnie bez i ludzie samotni zaczynają naprawdę nienawidzić swej samotności. (...)"
"Zaczęło się pewnego wiosennego wieczoru, kiedy kwitnie bez i ludzie samotni zaczynają naprawdę nienawidzić swej samotności. (...)"
Masz dokładnie tak jak ja. Otworzyłam się na niego, a potem się wszystko posypało. Ale staram się cieszyć tym, że jest ładnie, ciepło, po prostu żyć chwilą.
OdpowiedzUsuńMoże w końcu wybiorę się na spacer, powinnam trochę zrzucić.
UsuńTo tak jakbyś wyjęła losową karteczkę z otchłani mojej głowy i odgadła myśli bez jej wcześniejszego przeczytania. Po raz kolejny.
OdpowiedzUsuńA to się robi niebezpieczne.
We mnie już nawet nic nie dzwoni. Nie ma obawy, że nie zdążę, bo nie mam celu, do którego mogłabym dążyć. Racja z tą samotnością. Przytłacza mnie.
OdpowiedzUsuńWięc przytulam mocno wirtualnie i mam nadzieję, że wiosna obudzi się jak najszybciej w Twoim sercu. Ja wiem, że to banalne, ale wszystko w końcu będzie dobrze.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się!