Cieniutka niteczka (nie)pewności

Od rana próbuję wstać z łóżka. Nie mogę. Ciało jest za ciężkie, nogi nie mają sił się poruszyć. Leżę jak roślinka. I tylko łzy ciekną mi przez skroń na poduszkę. Rozmawiam przez chwilę z mamą, ona mówi, a ja nie mogę. Ściska mnie w gardle od rozlewu łez z mojego wnętrza. Mówi "cały czas jestem z tobą myślami", i nienawidzę jej za te słowa, bo chcę, żeby była ze mną tutaj, obecna ciałem, a nie jakimiś pieprzonymi myślami. Boję się. Jestem przerażona. I nie mam sposobu na ukojenie lęku, tabletki się skończyły. Boję się. Boję się, kurwa, rozumiesz?! I nie ma tu nikogo. Nikogo. Świruję od tych niepokojów, trzęsie mi się ciało i źle mi. Samotna jestem w tym wszystkim. Nie wiem co się ze mną dzieje, nic już nie rozumiem, nie wiem co robić, gdzie szukać pomocy. Ratuj mnie, spadam.

edit, 17:15
Tak bardzo smutno mi jest. Nie mam komu o tym powiedzieć, więc piszę to tutaj. Nie wiem co ze sobą zrobić, w głowie mam setki czarnych myśli i scenariuszy. Boję się. Powtarzam się - bo i lęk się powtarza. Sączę wodę i staram się zapomnieć o łzach wciskających się w kąciki oczu. Ale to na nic. Telefon milczy, siedzę sama w domu. Pytam E., czy pójdziemy razem na terapię grupową, a potem zastanawiam się co mi strzeliło do głowy, by pytać obcą osobę czy pójdzie się ze mną leczyć. Nie mam siły w nogach. Wciąż chudnę. Boję się. Chcę wyjechać. Wyprowadzić się. Zacząć od nowa. Bo ja chcę żyć. Tylko jestem tak bardzo słaba... Tak bardzo słaba już.


18 komentarzy:

  1. Ja mam zamiar się wynieść, wiem, ze dłużej tu nie wytrzymam, a zmiana otoczenia dobrze mi zrobi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem też mam tak, że nie mam w ogóle siły na wstanie.

      Usuń
  2. niektóre obce osoby z góry nie oceniają... może gdzieś w głębi poczułaś, że to właśnie taka osoba? może, nie wiem...

    ja bardzo chętnie bym się z Tobą przeszła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat ta osoba jest w bardzo podobnej sytuacji do mojej... nie ocenia mnie, bo sama jest w niezłej dupie i wie jak to jest.

      do psychiatryka? ;)
      czujesz taką potrzebę czy chodzi Ci o wsparcie dla mnie?

      Usuń
    2. czyli tak naprawdę nie jest taka obca.

      chyba jedno i drugie. to dziwne, ale lubię rozmawiać z obcymi ludźmi i słuchać ich.

      Usuń
    3. w sumie nie jest, bo jakby podsumować, otworzyłam się przed nią najbardziej, wie o mnie najwięcej.

      bez skierowania tam nie wejdziesz ;) tam idą tylko wyjątkowe przypadki ;P

      P.S A może Ty zajęłabyś się psychologią, co? Jak myślisz?

      Usuń
    4. to fajnie, że znalazłaś kogoś takiego przed kim się tak otworzyłaś. przynajmniej możesz porozmawiać z kimś kto w większym stopniu Cię rozumie.

      coś by się znalazło...

      to, że lubię rozmawiać nie znaczy, że jestwm dobrym rozmówcą... ;)

      Usuń
    5. Ale wiesz, to ma swoje plusy i minusy. Rozmowa w gruncie rzeczy jest wokół jednego zdania "ja też tak mam". I prawda jest taka, że wiesz, dołujemy siebie nawzajem. Nic dobrego nie wychodzi z tych rozmów. Tylko wniosek, że powinnyśmy obie ze sobą skończyć.

      Lubisz rozmawiać, słuchać. Kiedyś Ci już mówiłam, że wydajesz się być bardzo empatyczna. Może mogłabyś pomyśleć o zainteresowaniach w tym kierunku.

      Usuń
    6. no cóż, tu się z Tobą zgodzę. potrzebny byłby ktoś, kto potrafi zrozumieć, wesprzeć i skopać porządnie dupę wtedy, kiedy trzeba.

      empatyczna... chyba zależy na kogo trafię, spotkam.

      Usuń
  3. Dziękuję :) coś Ty, wig często leży w woreczku strunowym, żeby nie uległ zniszczeniu ;]
    Robię, z wełny czesankowej, robię też różne rzeczy z filcu ;] a poza tym szyję,plotę,tylko na drutach nie robię ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę tu u Ciebie ciemno...
    Musiałam zaznaczyć tekst, by cokolwiek przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepsze lekarstwo - zajmij się czymś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jak zająć się czymś, gdy nie masz sił w nogach i nie możesz ruszyć się z wyrka.

      Usuń
  6. Nie uciekniesz przed tym co masz w środku.

    OdpowiedzUsuń
  7. I co, pójdzie z Tobą? Szukanie pomocy to znak, że się nie poddajesz.
    Wiesz, dobre jest to, że zaczęłaś pisać. Przynajmniej w niewielkim stopniu możesz wylać z siebie to wszystko. Pomaga trochę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, ja tylko tak palnęłam w chwili "desperacji" o tym leczeniu... Odpowiedziała coś czy chciałabym, dokąd, podała nazwę chyba jakiegoś psychiatryka... Ale nie odpisałam jej, nie ma o czym mówić. Wygłupiłam się.

      Fakt, szukam pomocy, bo czuję jak mnie to wszystko zżera od środka. Ten strach o siebie, o swoje życie. Płacze. Samotność. Czuję, że wariuję, a przecież, ja chcę żyć... Tylko trzęsę się wciąż ze strachu, nie mam sił na nic, nie radzę sobie...

      Pisanie zawsze było w moim życiu odkąd pamiętam. Właśnie kiedy zaczęło się pierdolić w moim życiu założyłam pierwszego bloga. I tak jest do dzisiaj. Blog jedynym miejscem na wyrzyganie tego bólu. Czy pomaga, teraz trudno mi powiedzieć. Kiedyś przynosiło mi ukojenie, a teraz... Teraz mam po prostu poczucie, że muszę pisać, że jeśli nie słowa to zwariuję. Muszę krzyczeć słowami, inaczej nie mogę. Nie umiem.

      Usuń