jestem kretynką. z przedawkowania samotności świruję. i płacę znowu za to - bezsennością w nocy, wylewem krwi. czasami sama się zastanawiam dlaczego ja, kurwa, jestem taka głupia. jak ta ćma, którą przyciąga światło, leci ku niemu, a potem umiera. różnica taka, że ona nie jest świadoma, że idzie po śmierć. ja jestem. i mimo to lecę do tego światła, wchodzę w to bagno, niszczę się. mimo, że wiem, że nie wyjdę już z tego żywa.
co jeszcze musi się stać, żebym, kurwa, się opamiętała. przecież wystarczy tak niewiele by mnie zniszczyć. tak niewiele. a ja wystawiam się na rozstrzelanie.
edit; 20.06; 2:46
o czwartej nad ranem wysyłam mu wiadomość, znowu znieść smutku nie mogę. też ma nieraz ciężkie stany, ale ja wiem, że on nie rozumie tego co się ze mną dzieje. już nie. połączyła nas nić porozumienia przed laty, blogosfera. dziś już tylko ja staram się na daremno utrzymać tą relację. podtrzymać ją - jak niedziałające już serce pod respiratorem. gdybyś był, a nie bywał...
edit; 20.06; 2:46
o czwartej nad ranem wysyłam mu wiadomość, znowu znieść smutku nie mogę. też ma nieraz ciężkie stany, ale ja wiem, że on nie rozumie tego co się ze mną dzieje. już nie. połączyła nas nić porozumienia przed laty, blogosfera. dziś już tylko ja staram się na daremno utrzymać tą relację. podtrzymać ją - jak niedziałające już serce pod respiratorem. gdybyś był, a nie bywał...
Zacznij wychodzić na zewnątrz. Powinno pomóc.
OdpowiedzUsuńTrzeba naprawdę bardzo dużo czasu i cierpliwość żeby ta mała żaróweczka zaświtała nad głową
OdpowiedzUsuńogień nas pali, boli jak cholera a my nadal w nim siedzimy...
OdpowiedzUsuńNie wiem co jest w całym cierpieniu,że niektóre dziewczyny lgnął do tego. Mam koleżankę, z którą już nie daje sobie rady. Chodzi do chłopaka, którego kocha choć nawet nie wie pewnie co te słowo w pełni oznacza. On tylko chce seksu, bez prezerwatywy. Ona idzie, nigdy nie była nawet u gina, a on ją bzyka jak inne panny na boku, nawet nie wiadomo czy jakiegoś syfa nie ma, wyzywa ją a ona potem tylko płacze. Zawsze wie co będzie i jak jest a i tak idzie do niego, i tak dzwoni, i tak pisze... A potem tylko płacz i płacz... To chyba jakiś wewnętrzny system autodestrukcji pcha do tego co zabija...
OdpowiedzUsuńNie wiem jaki to ma związek ze mną i z moim wpisem.
UsuńZobrazowałam to na przykładzie, "lecenie ćmy do ognia". Skoro wiesz,że nic z tego a i tak idziesz, skoro wiesz,że coś Cię zabije a i tak to robisz i potem cierpisz.
UsuńHm, myślę, że mogłabym co nie co powiedzieć, ale nie chciałabym robić tego właśnie tutaj, gdzie każdy będzie mógł to przeczytać...
OdpowiedzUsuńgorzknienie@gmail.com
UsuńTo będzie cholernie trudne, będzie bolało... ale może warto to przerwać?
OdpowiedzUsuń