stałam się suką. znerwicowaną suką. mam w sobie wrzask. chcę wyć, drzeć się, zabijać. nie potrafię już, tonę, dławię się, spadam pod taflę wody, r o z t r z a s k u j ę  s i ę. jestem cała rozedrgana, coś we mnie bez przerwy się trzęsie. nienawidzę ich wszystkich. te ciągłe kłótnie, to kopanie mnie w pysk za to, że się rozpadam. odkładam pieniądze, jakby coś we mnie planowało stąd uciec. mam zapas tabletek uspokajających na ataki nerwicy. są w domach większe patologie, ale ja już nie mam sił na głupotę. nie mam sił do nich. leżę i nie mogę wstać, oni stoją nade mną, wymagają upranych gaci i ciepłego obiadu. kurwa mać, bycie kurą domową mnie nie kręci. bycie matką Polką tym bardziej. miałam wyjechać z rodzicami, osobno. bo już razem nie wchodzi w grę. raz z jednym, raz z drugim, raz w jednym mieszkaniu, raz w drugim. kurwa, jak jakiś podrzutek, jakbym nie miała swojego miejsca, jakbym nie miała rodziców, jakbym w ogóle nie miała rodziny. rozpadam się i dziś już nie potrafię patrzeć w przyszłość. obrzucają mnie błotem, ja wpadam w furię, potem trzęsę się przez dwie godziny, potem łykam tabletki, potem zasypiam i tak nieustannie. nie wiem już jakimi słowami opisać swój stan, to co teraz czuję. był moment, kiedy myślałam sobie, że idę w dobrym kierunku, że coś się zmienia, miałam nadzieję, że jeszcze stanę na nogi, ale teraz już wszystko zrozumiałam. teraz wiem, że to się nie uda. już nie mam sił na codzienną walkę z samą sobą. ostatnie dni bez wstawania z łóżka, brak sił w nogach - płaczliwe telefony do mamy opowiadające o bezsilności. to bezsensu. ja jestem bezsensu. prawda boli. dotykam się i płaczę, bo tak siebie nienawidzę, tak siebie nie kocham bardzo. drżę cała, poobijana od słów z ludzkich ust. wyczerpana aż po kość. już nie chcę pomocy, umieram. to się wciąż dzieje, to się nie zmieni już.

25 komentarzy:

  1. wiesz, chciałabym Ci jakoś pomóc; zrobić cokolwiek...
    to może wydać się nieco 'brutalne' albo 'nieprzyjemne', ale dzięki Tobie wiem w jakim ja mam iść kierunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, dzięki Tobie. przynajmniej w większym stopniu wiem jak zaplanować moje życie po szkole średniej, co robić.

      Usuń
    2. naprawdę? ale... jakim cudem dzięki mnie? może na tej zasadzie, że moje istnienie pokazało Ci, którą drogą nie iść? ;) przykład przypadku beznadziejnego; zmarnowanego życia.

      Usuń
    3. pamiętasz jak mówiłaś, że jestem empatyczna? że powinnam zastanowić się nad psychologią? to zastanawiam się nad psychiatrią dokładniej.

      Usuń
    4. naprawdę? :) w sumie nie wiem dlaczego, ale właśnie mi oczy zaszły łzami heh...

      Usuń
    5. ej, nie płacz. :*
      jestem wrażliwa na cierpienie innych. szczególnie psychiczne. w pewnym sensie ich rozumiem. chciałabym im pomagać. przynajmniej na tyle ile jestem w stanie. i obiecałam sobie, że jeśli mi się uda to będę innym lekarzem niż ci, którzy budzą strach i niechęć u swoich pacjentów.

      Usuń
    6. cieszę się Kochana... może dlatego, że miałam do czynienia z tego typu specjalistami i o tyle, że wiem z czym to się je, wiem czego mi wtedy brakowało, czego oczekuje chory wobec tego obcego człowieka siedzącego na przeciwko, wiem co było dla mnie w tamtych rozmowach istotne. I ja od początku coś takiego w Tobie wyczułam - taką jakąś chęć pomocy, szczerość w tym wszystkim.

      Usuń
    7. kurwa, nie wiem, wzruszyłam się. jestem pojebem :)

      Usuń
    8. cieszę się, że tak mnie postrzegasz. no cóż, w pewnym stopniu tak zostałam wychowana. resztę tak naprawdę sama siebie dorobiłam patrząc na ludzi. tak się złożyło, że w moim otoczeniu bardzo często (prawie zawsze nawet) znajdowały się osoby, które miały jakieś problemy psychiczne. sama też doświadczyłam takiego okresu, gdzie chcieli mnie wysłać do psychiatry, ale uniknęłam tego... w tamtym momencie nienawidziłam tych lekarzy.

      Usuń
    9. nie, nie jesteś pojebem. :) chociaż może na swój sposób, ale pozytywnie.

      Usuń
  2. Chciałabym Ci potrafić pomóc w jakikolwiek sposób, ale nie wiem jak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie, ja też już sama nie wiem jakiej pomocy potrzebuję.

      Usuń
  3. ...i znowu nie wiem co napisać, bo jakie słowa by nie padły z mojej strony, nic nie zmienią. Nic, bo są momenty, gdzie sięga się dna własnej duszy i nikt z zewnątrz nic na to nie poradzi. Mogę cię tylko z oddali choć trochę przytulić, wysłać ci troszkę ciepła, żeby w tym mroźnym oceanie być może jakoś się odnalazło:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Trudno jest cokolwiek poradzić, napisać jak człowiek nie przeżył takiego piekła. Ale Twoje piekło w końcu się skończy. Oby prędko...

    OdpowiedzUsuń
  5. Trudno mi wydusić cokolwiek po tym co przeczytałam... Momentami czułam, jeśli tak w ogóle się da, co Ty, potem nie do końca potrafiłam sobie wszystko wyobrazić. Ja się roztrzaskałam, już dawno. Teraz zbieram się do kupy... chyba.

    OdpowiedzUsuń
  6. i najgorszy jest brak wsparcia bliskich w tym wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  7. Potrzebujesz pomocy, potrzebujesz zrozumieć,że jesteś ważna i nie możesz przejmować się ciągle rodzicami. Masz stałą sesję z psychologiem i psychiatrą? Marnujesz sobie wspaniałe życie odrzucając pomoc. Tak przykro się to czyta ale niestety tak wiele ludzi tak ma, najgorsze,że tak młodych jak Ty. Każdy Ci pisze,że chciałby by pomóc, czasem nawet popisanie z kimś obcym, nawet przez internet pomaga. Nie chcę pisać,że wyolbrzymiasz bo może rozwód rodziców/kłótnie (nie wiem jak jest) są dla ciebie tragedią, a kogoś innego by to nie ruszyło, ale nie można po prostu tak siebie dobijać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiem, że pisze się łatwo; łatwiej niż robi... ale może warto zebrać się w garść i pokazać światu, że się potrafi. Że da radę się podnieść z gruzów świata i zbudować sobie nowy, tylko swój własny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Życie mnie nauczyło, że nie ma sensu polegać na rodziców. Trzeba samemu brać swój los we własne ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmmm, masz bardzo trudny okres przed sobą. Wiem, że wydaje się , że nie ma już po co żyć. Nie chcesz tkwić w bezsensowym życiu. Jednak powinnaś zacząć walczyć. Dla siebie samej.

    OdpowiedzUsuń