diagnoza: objawy somatyczne depresji.
Rozpadanie wewnętrzne przełożone na zewnątrz. Okazuje się, że depresja bawi się już nie tylko moją duszą, ale i ciałem. Aż trudno uwierzyć jak silne jest połączenie psychiki z organizmem. I nie wiem czy powinnam się cieszyć, że to tylko to, co już jest mi znane. Czy martwić, że przyczyną jest to na co nie ma recepty. Sztucznie podwyższany poziom serotoniny w mózgu to szczęście w cudzysłowy, żadne lekarstwo na ból istnienia. Wychodzę od lekarza zapłakana. Z receptą nie na leki przeciwbólowe czy przeciwwymiotne, a na psychotropy. Ze skierowaniem do poradni.

7 komentarzy:

  1. Biorąc leki będziesz czuć się lepiej... A niestety, ciało jest bardzo powiązane z psychiką. Ja mając nerwy i stresy hodowałam sobie guzy i torbiele... Teraz nie mam jajnika... Konsekwencje jak widzisz zbieram do dziś, a z lekami pozbędziesz się choć tego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Depresja to coś okropnego, bo choruje umysł, dusza i ciało. Ale można z nią wygrać, więc walcz :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzisz, skarbie, ja nigdy nie odcinałem psychiki od ciała...jedno prędzej czy później odczuje drugie. Więc może dziwnie zapytam, w drugą stronę- czy nikt nigdy nie proponował ci przez leczenie ciała leczenia duszy? Bo ja wierzę, że to działa. Mi pewne rzeczy pomogły. Może ratując ciało, zmuszając je do pewnych rzeczy- można zacząć ratować duszę? Bo to bliźnięta syjamskie i razem płaczą, gdy jednemu jest źle, drugie też ten ból czuje, tylko czasem dłużej to do niego dociera. Dlatego tak się zastanawiam, czy ktokolwiek zaproponował ci chociaż alternatywę, wspomaganie normalnej terapii przez wspomaganie ciała? Jakbyś chciała o tym pogadać, to wiesz gdzie mnie szukać, nie jestem ekspertem czy coś...ale można to przedyskutować.
    W każdym razie, mam nadzieję, że się nie poddasz. Że czasem nie zrezygnujesz z tej poradni, z leków...bo mimo wszystko to może ci dać szansę na życie po prostu, wiesz? Może tym razem się uda? Wiem, że wiele przedtem się nie powiodło...ale może tym razem. Nie poddawaj się, proszę cię, nie poddawaj się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspominałeś mi już o tego typu leczeniu. Nie, jedyne co mi zaproponowano to szpital psychiatryczny.

      Już kiedy mi podawała to skierowanie powiedziałam, że i tak tam nie pójdę. A leki biorę, bo wyciszają mnie i nie mam drgawek. Ja po prostu nie mam sił by to dźwigać sama. Ciągle czuję strach. Tak bardzo chciałabym już odetchnąć, a wciąż nie mogę.

      Usuń
  4. Dzisiaj więcej ludzi tak ma, ja niby też mam wokół siebie dużo ludzi, ale czuję się bardzo samotnie. Szkoda gadać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowicie przejmujący tekst, nawet jeżeli krótki. Moja frywolna, niekonwencjonalna strona podpowiada, żeby Ci powiedzieć, że z tego stanu można wyciągnąć tak wiele...Natchnienia, słów, obrazów. Przejmujących i prawdziwych. To naprawdę wspaniałe.
    Strona pragmatyczna, która depresję zna od lat przypomina statystyki wyleczonych. Przypomina te najstraszniejsze momenty. Te lżejsze leki na początku i mocniejsze później.
    Nie jesteś w tym sama. Zostanę tu z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.

      "z tego stanu można wyciągnąć tak wiele...Natchnienia, słów, obrazów. Przejmujących i prawdziwych." Choć dziś jeszcze ciężko mi spojrzeć na to z tej strony, wiem, że jest w tym sporo racji.

      Usuń